Kurs Szkolenia Rezerw


unitarka

wojskowe życie

praktyki

galeria

dźwięki

twórczość Cezarego


Ćwiczenia wojskowe w rezerwie


8 Batalion Saperów Marynarki Wojennej w Dziwnowie


Kurs Przeszkolenia Kadr Rezerwy Dowódców Kompanii Zmechanizowanych


Oficerskie pagony


Mianowanie na pierwszy stopień oficerski Wojska Polskiego



Unitarka




(wspomnienia z tego okresu stanowią codzienne zapiski w moim pamiętniku)

07.01.2003 - wtorek

Zajeżdżam do Wrocławia około 4.20. Jest piekielnie zimno! Na dworcu wypytuje podróżnych jak dojechać na ulicę Czajkowskiego lecz dokładnej odpowiedzi nikt mi nie udziela. Wychodząc z dworca wpadam cudem na umundurowanego kapitana. Spadł mi z nieba. Przedstawiłem się, powiedziałem ze jestem przyszłym podchorążym i szukam ulicy Czajkowskiego. Kapitan stwierdził ze wie o naszym szkoleniu i życzy mi powodzenia. Dokładnie wyjaśnił jak mam dojechać do WSO. Jest ciemno i bardzo ale to bardzo zimno. Kieruje się na przystanek autobusu A. Spotykam tam 2 chłopaków, i z rozmowy wnioskuje ze tez jadą na Czajkowskiego. Docieramy na  przystanek końcowy a z tamtąd na piechotę do bramy WSO. Na biurze przepustek jestem około 6. Godzinę wstawienia miałem wyznaczoną na 10 ale później się okaże ze dobrze ze przyjechałem jako pierwszy ponieważ wszystko szybko miałem za sobą. Czekamy i zbiera się coraz więcej przyszłych podchorążych. Przed 7 przychodzą trzej plutonowi i zaczynają nas spisywać. Kolejnym etapem jest śniadanie. Jeden z plutonowych zabiera nas na stołówkę. Tam niezłe jedzenie (a straszono mnie ze w wojsku jest takie straszne żarcie). Po posiłku zabierają nasza grupkę do kina w którym zostajemy poddani ewidencji, oraz przydzieleni do drużyn. Mi przypadła 2 drużyna. Tam także dostaje pieczątkę do dowodu. Po kinie idziemy na kompanie. Wszystko to wydaje mi się jakieś straszne. Na korytarzu białe parawany, jakieś krzyki ogólnie szok! Na początku fryzjer, potem odbieram kalesony i trampki. Cywilne ubranie zostaje spakowane do worka, opieczętowane i złożone w magazynie. Następnie ekspresowy prysznic, gdzie dostaje swoja WP-tke (przybornik toaletowy). Kolejna atrakcja to lekarz. Tam szybkie badanie oraz szczepionka po której ręka niemiłosiernie puchnie i boli. Na koniec dostaje nowiutki mundur, buty oraz plecak. Zostałem przydzielony do pokoju 23. Razem ze mna jest jeszcze Michał który jak się okazuje jest w stopniu kaprala ponieważ ma za sobą służbę zasadnicza. Po godzinie zostałem poproszony na spotkanie z dowódca mojej drużyny. Okazał się nim być młody kapitan . Typ inteligenta. Rozmowa krotka, czego spodziewam się po wojsku, skąd pochodzę jakie studia skończyłem itp itd. Po powrocie do sali dzwonie do rodziny z informacjami co u mnie. Długi pobyt w naszym pokoju z przerwami na obiad i kolacje wykorzystuje na rozmowę z Michałem. Tutaj także pierwszy raz usnąłem na 2 twardych taboretach. W miedzy czasie przychodzi także plutonowy J. nauczyć nas ścielenia wozu. Plutonowy wywarł na mnie duże wrażenie. Typ prawdziwego żołnierza. Po kolacji do naszego pokoju przybywa Tomek. Bardzo miły chłopak. Absolwent historii, interesujący się militariami. Po 23 kładziemy się do łóżek lecz nie mogę zasnąć. Na korytarzu jeszcze krzyki, rozmowy ostatnich przybyłych. Kiedy około 1 w nocy udaje mi się zasnąć wpada plutonowy z zapytaniem czy już byłem u kapitana na rozmowie. Skutecznie uniemożliwiło mi to dalsza drzemkę.

08.01.2003 - środa

Pobudka o 6 ale wstajemy o 5.40 by przygotować się do pierwszej zaprawy. Następnie ekspresowa toaleta. Śniadanie a po nim spotkanie w świetlicy z kapitanem. Tam każdy z nas przedstawia swoja krotka charakterystykę. Kolejne zajęcia to musztra którą będziemy wałkować nonstop aż do przysięgi. Następnie plutonowy W. zabiera nas na przechadzkę po terenie WSO, omawiając nam rozmieszczenie poszczególnych obiektów w szkole. Po obiedzie dużo wolnego czasu, a po kolacji sprzątam swoje pierwsze rejony. Przypadła mi w udziale klatka schodowa którą sprzątam z Majorem i Doktorem.

09.01.2003 - czwartek

Po śniadaniu zajęcia na "tipsie". Ośrodek teorii i praktyki strzelań. Na zajęcia maszerowaliśmy około 2 km. Tam w przeraźliwym zimnie uczymy się składania i rozkładania broni. Po obiedzie pełen luz a po kolacji rejony które poszły jakoś sprawnie.


10.01.2003 - piątek

Zajęcia zaczynamy w Pentagonie. Jest to główny budynek uczelni z bardzo zawiłymi korytarzami w których nieraz się zgubiliśmy. Następnie zajęcia z w-f z przesympatycznym plutonowym T., biegamy  koło OSF-u. Po obiedzie dałem nieźle się zrobić w konia. A to z powodu sklepiku na biurze przepustek do którego wyjście było wielka wyprawa. Wziąłem zamówień od kolegów tyle ze nie miałem jak z tym wszystkim się zabrać. 10 butelek wody gazowanej i 3 butelki coli. Ledwo to doniosłem ale na kompani doceniono mój bohaterski czyn. Po kolacji zdenerwowaliśmy plutonowego W. i ćwiczymy przed stołówka ustawienie i marsz. Po capstrzyku wzięło nas z "Suchym" (Tomek) na rozmowy i śmiech. Plutonowy W. który właśnie miał służbę 4 razy zwraca nam uwagę. Doszło nawet do tego ze skradał się do naszego pokoju w samych skarpetkach!!! Nie mogłem wprost ze śmiechu wytrzymać. Zabrał mnie i Suchego na korytarz na jakąś pogadankę po której grzecznie poszliśmy spać.

11.01.2003 - sobota

Zdziwił nas brak porannej zaprawy. Jest jednak trzepanie koców. I tak będzie co sobotę. Po śniadaniu zajęcia z w-f. Idziemy na nie z plutonowym oraz kapitanem. Jest piekielnie zimno i leży śnieg. Ustawiamy się w duże koło i biegamy oraz wykonujemy różne ćwiczenia. Kapitan ćwiczy z nami co jest miłym akcentem. Po obiedzie musztra a ja jak zwykle musze się z czegoś śmiać wiec plutonowy W. kładzie nacisk na moja osobę. Po kolacji plutonowy W. robi nam mały sprawdzian ze stopni wojskowych i jak to u plutonowego W. zawsze mam coś do powiedzenia więc znowu dostałem pouczający wykład.

12.01.2003 - niedziela

Pobudka o 7!!! Ale się wyspałem. Po śniadaniu leże na wozie i słucham walkmana. Około 10 idziemy z "Suchym" pograć w siatkówkę na hale. Niestety przychodzi po nas niestrudzony plutonowy W. ponieważ mamy nieporządek w salach! A szkoda tak fajnie się grało.

13.01.2003 - poniedziałek

Rano miały się odbyć zajęcia w "pentagonie" ale dyżurny zgubił klucze i na nasze szczęście zajęcia odwołano, co bardzo zdenerwowało pułkownika który miał je przeprowadzić. Kolejne zajęcia na "tipsie". Ćwiczymy przyjmowanie postawy strzeleckiej z plutonowym J. Te zajęcia zapamiętałem do końca mojej przygody z wojskiem. Ilekroć później miałem strzelanie pamiętałem kto i kiedy nauczył mnie przyjmowania prawidłowej pozycji. Drugi punkt nauczania to celowanie do celu z plutonowym W. oraz rozkładanie i składanie kbkAKms. Po obiedzie pierwsze czyszczenie broni do którego przyłożyłem się bardzo sumiennie.

14.01.2003 - wtorek

Pierwsze zajęcia na pasie taktycznym które zapamiętam do końca życia. Mróz puścił i śnieg na nasze nieszczęście zaczął topnieć. Przed zajęciami niestety na własnej skórze odczułem co to jest "amba". Ktoś "przywłaszczył" sobie moje rękawiczki!!! Na zajęciach mieliśmy uczyć się pokonywania terenu  rożnymi sposobami. Plutonowy położył główny nacisk na czołganie dodając "cały ten śnieg macie stopić!!!". Z każdą minuta byłem coraz bardziej przemoczony a ręce całkowicie mi zgrabiały. Tutaj musze zwrócić uwagą na gest dowódcy drużyny kapitana C. który widząc ze mam gołe dłonie oddal mi swoje skórkowe rękawiczki!! Oczywiście po zajęciach nadawały się już tylko do wyrzucenia, a ręce miałem cale odbarwione. Kompletnie przemoczeni wracamy na kompanie, gdzie czyścimy bron. Po obiedzie zajęcia z musztry z plutonowym oraz wybieram się w wielka wyprawę do sklepiku na biurze przepustek. Przed kolacja ćwiczymy piosenki w sali 19.

15.01.2003 -środa

Po śniadaniu zajęcia z kapitanem w świetlicy. Następnie ćwiczenia z "opelotki". Mi w udziale przypada rozpoznanie terenu oraz zabezpieczenie skrzyżowania. Szybki powrót na kompanie i udajemy się na "tips" gdzie ćwiczymy składnie się do strzału z kapitanem oraz rzut granatem z plutonowym. Na zajęciach plutonowy J. opowiada nam o swoim udziale w misji pokojowej na Wzgórzach Golan. O 16 udajemy sie całym kursem na spotkanie z kapelanem, a o 20 chętni na film do kina "Ziemia niczyja". Dodam ze WSO Wrocław dysponuje swoim własnym kinem, które jest całkiem całkiem.

16.01.2003 - czwartek

Wcześnie rano odbywa się test sprawdzający z rzutu piłką lekarską, biegu 10x10, skok w dal oraz bieg na 1km w którym plasuje się jako 4. Później zajęcia w ośrodku dla wartowników. Przerwa na kompani i wymarsz na "tips" Tam ćwiczymy rzut granatem, składanie się do strzału. Dostajemy także odrzutniki i po 3 "ślepaki". Jak zwykle musiałem cos spieprzyć, źle przeładowałem i zamiast pojedynczo strzelać pozbyłem się naboi jedna serią. Dostałem niezły "opierdol" od plutonowego J. Wieczorem plutonowy W. zabiera nas na odprawę dla służb abyśmy mogli się przyjrzeć co nas w przyszłości czeka.

17.01.2003 - piątek

O 6 rano test z podciągania na drążku. Zajęcia na strzelnicy przy pięknej pogodzie. Strzelanie  z kbkAKms, rzut granatem z pozycji stojącej. Po przerwie wymarsz na pas taktyczny. Zajęcia z wykonywania okopów do pozycji strzeleckiej leżąc. Ziemia jest zmarznięta na kamień wiec można sobie wyobrazić jak wyglądały efekty naszej 4 godzinnej pracy:)

18.01.2003 - sobota

Zajęcia w ośrodku dla wartowników. Przeprowadzamy różne scenki mające nas nauczyć jak zachować się na warcie w danej sytuacji. Po tych zajęciach, w-f z kapitanem R. przy pięknej pogodzie. Ćwiczymy na "żółtym" ośrodku. Po zajęciach totalny luz. Pierwszy raz dzwonie do domu z aparatu by poinformować rodzinę o swoich poczynaniach. Wieczorem pojawiają się w plutonie pierwsze gazetki wiadomej treści:) Oglądamy je wspólnie w pokoju 18. W kolejnych dniach nastąpi wręcz handel wymienny tymi gazetkami.

19.01.2003 - niedziela

Pierwsze wyjście na miasto. W eskorcie dwóch plutonowych oraz w mundurach wybieramy się miejskim autobusem na na małe zwiedzanie miasta. Odwiedzamy muzeum militarystyczne oraz wierze kościoła garnizonowego z której mamy przepiękny widok na Wrocław. Na sam szczyt dotarli tylko twardziele ale nogi niezłe popuchły nam ze zmęczenia.  Sam rynek wywarł na mnie duże wrażenie. Około 13 wracamy i zahaczamy o pizzerie niedaleko WSO. Tam z dwoma kolegami oddzielam się od grupy w poszukiwaniu sklepu. Zostałem namówiony na spożycie wiadomego napoju co podziałało na mnie natychmiastowo. Resztę dnia spędzam na wozie, a podczas wyjścia do toalety podoficera dyżurnego zastanawia mój nieco chwiejny krok. Sam przyznaje ze z mojej strony był to niepotrzebny akcent tego dnia.

20.01. 2003 - poniedziałek

Kolejny tydzień kolejne atrakcje. Tydzień rozpoczynamy od zajęć na pasie taktycznym. Na początku ćwiczenia z topografii. Później uczymy się pokonywać teren rożnymi sposobami. 4 godziny non stop. Ta monotonie przerywa nowy punkt: pokonywanie terenu skażonego. Po przebiegnięciu okolo10 metrów pada komenda "maski włoż!" a kapitan C. rzuca "cegieeła". Świeca dymna z gazem łzawiącym. Po przebiegnięciu kolejnych 20 metrów zatrzymujemy się i pada komenda od plutonowego J. "maski zdejm!" Wówczas każdemu z nas zaczęły płynać łzy i niektórzy zaczęli się dusić. Komenda "maski włóż!" i bieg z powrotem. Po tych wszystkich zabiegach twarz mnie wręcz paliła! Wieczorem monotonne zajęcia z musztry.

21.01.2003 - wtorek

Zajęcia na strzelnicy. Rzut granatem ćwiczebnym oraz strzelanie z kbkAKms. Takze kolejny test z w-f.  Pierwsza godzina to intensywna rozgrzewka a później : brzuszki, 10x2. Przed obiadem jeszcze zajęcia z z musztry i mamy wolne. Dostaliśmy także makaron (biało czerwony sznurek) którym obszywam pagony w mundurze i bechatce.

22.01.2003 - środa

Po śniadaniu zajęcia z dowódca drużyny w świetlicy. Nuda zmorzyła mnie niesamowicie więc pozwoliłem sobie na małą drzemkę. Później cos dla odmiany - pas taktyczny. Na tych zajęciach uczymy się ostrzeliwać samolot nieprzyjaciela oraz zdobywać okopy przeciwnika. Ćwiczymy także skryte podejście do budynku przeciwnika. Podczas tych zajęć poznałem każdy dołek z woda. Tak przemoczony wracam na kompanie. Krotka chwila na doprowadzenie się do porządku i po obiedzie udajemy się na spotkanie z pułkownikiem w sprawie czekających nas egzaminów. O 18.30 w mokrych mundurach wychodzimy  z kapitanek R. na nocne zajęcia. W pierwszym etapie ćwiczenia z plutonowym J. Następnie skryte podjecie do budynku podczas których prowadzimy zażartą wymianę ognia z przeciwnikiem. Po kilku minutach zdobywamy budynek! Zajęcia te każdemu z nas bardzo się podobały i pełni wrażeń wracamy na kompanie około 24. Szybkie czyszczenie broni i spać.

23.01.2003 - czwartek

Seria nudnych wykładów. Rozpoczynamy w pentagonie 1,5 godzinny wykład, by skończyć po kolejnych 4 godzinach spędzonych w świetlicy. Na tych zajęciach oglądamy skoki Adama Małysza, a ja oddaje się drzemce. Na deser bieg na 2 km na zajęciach z w-f. Przed obiadem lecę jeszcze do lekarza aby mi zaaplikował jakieś tabletki na przeziębienie. Choroba ta dopadła każdego.

24.01.2003 - piątek

Godzina zajęć na świetlicy a później zajęcia z pierwszej pomocy. Na zajęciach tych musieliśmy bardzo użyć wyobraźni ponieważ wyciągaliśmy rannego żołnierza z BWP-a  bez BWP-a :). Jakoś się udało - cel zajęć został osiągnięty. Przy okazji ujrzeliśmy pierwszy raz z bliska szalejących kierowców BWP-ów w pobliskim parku sprzętu technicznego. Jednego nieźle zarzuciło tak ze wykonał obrót wokół własnej osi:). Po zajęciach kolejny bieg na 2km a po obiedzie musztra.

25.01.2003 - sobota

Po porannym apelu zajęcia z musztry. Niestety kapitanowi bardzo nie podoba się nasze tupanie wiec zdenerwowany nakazuje pierwszej czwórce wykonać dla przykładu 2 kółka wokół placu apelowego. W związku z tym ze nie było dnia bez udziału mojej osoby w jakimś incydencie, oczywiście w tej czwórce byłem także ja:). Później kapitan całą drużynę "opierdala" po raz pierwszy używając wulgaryzmów wobec nas. Ale się chłop zdenerwował. Jeszcze zajęcia z nakładania maski i OP1 na drodze prowadzącej na pas taktyczny i wkońcu luzik aż do capstrzyku.

26.01.2003 - niedziela

Po śniadaniu chętni mogą wyjechać autokarem do kościoła garnizonowego. Bierzemy udział w  mszy oraz zostajemy przyjęci przez kapelana pączkami i oranżadą. Przewodnik opowiada historie kościoła i oprowadza nas po nim. Po powrocie zalegam na moim wozie i słucham walkmana. Pod wieczór "kapral" wyciąga mnie do kantyny.

27.01.2003 - poniedziałek

Ostanie ćwiczenia przed egzaminem. Strzelanie, rzut granatem, rozkładanie i składanie broni. Po obiedzie próba do przysięgi. Staramy się na maksa, wiec zostaliśmy pochwaleni za porucznika odpowiedzialnego za przygotowania.

28.01.2003 - wtorek - Dzień egzaminów!!!

Rano jeszcze szybko biegnę poprawić podciągnie na drążku z mizernym skutkiem:) Po powrocie na kompanie szybkie przygotowanie do wymarszu. Zabieramy cale oporządzenie. Na pasie taktycznym zostajemy podzieleni na grupki trzy osobowe. Będę działał z "Generałem" i "Geografem". Na początku pas około 40 m należy pokonać czołganiem, chyłkiem i zakosami oraz zająć pozycje strzelecka klęcząc przy murku. Dobiegam pierwszy. Kolejny etap to atak na nieprzyjaciela. Zajmujemy pozycje w okopie. Pada komenda "do ataku!'. Oddaje strzał i wybiegam z okopu, a za plecami słyszę krzyk kapitana "Generał" rusz ta grubą dupę KURWA!!!". Oglądam się a moi kompani siedzą w okopie:) Zalegam i czekam na nich. Atak jednak nie wychodzi tak jak powinien. Następnie podpunkt -topografia. Dopadam odrazu lornetki, ponieważ busola to dla mnie czarna magia. Bezbłędnie określam odległość a koledzy poddenerwowani patrzą na mnie miotając się z busolami. Po zaliczeniu biegiem na kolejny punkt. Jest to pomoc medyczna. Wylosowałem pytanie 7 lecz poprosiłem o zmianę gdyż zagadnienie mi nie "leżało". Kolejny los i 14 -określić jak wyczuć tętno i oddech u rannego. Poszło bezbłędnie. Pozostał już tylko ostatni etap "opchem". Naszym zadaniem jest założenie maski i OP1 jako kombinezon na czas. Jednak nie było to takie łatwe. Przemęczeni z zmarzniętymi palcami staraliśmy jak się dało. Koniec egzaminu z taktyki. Jedziemy Starem na strzelnice. Egzamin ze szkolenia ogniowego. Strzelanie nr 1 z kbkAKma, rzut granatem w pozycji stojącej, klęczącej i leżącej, rozkładanie i składanie broni. Egzamin zaliczony.  Po obiedzie kolejny już trening do zbliżającej się przysięgi. Ze względów organizacyjnych na przysiędze będziemy maszerować z drużyną 3 co trochę poprzestawiało nam szyki.

29.01.2003 - środa

Od rana próby do przysięgi. Po obiedzie kolejna próba do przysięgi z udziałem pułkownika. Jak zwykle musiałem cos "odwalić". Na obiedzie zjadłem 3 talerze rosołu i jeden  kapuśniaku co musiało dać znać o sobie, niestety podczas próby!!!:)

30.01.2003 - czwartek

Od rana to samo. Próby do przysięgi. Tym razem już z udziałem orkiestry. Naprawdę niesamowite wrażenie kiedy maszerowaliśmy a rytm bębna i całej orkiestry. Przed kolacja przegląd u dentysty przeprowadzony w ekspresowym tempie. Cala drużyna sprawdzona w przeciągu 10 minut! a co najlepsze każdy byl sprawdzany osobno.

31.01.2003 - piątek

Zajęcia w "pentagonie". Pierwszy bardzo ciekawy wykład na temat przyszłych konfliktów i oblicza wojny przyszłości. Następnie zajęcia teoretyczne z w-f:) oraz przygotowania do przysięgi. po obiedzie dostajemy swoje worki z cywilnymi rzeczami! Widok swoich ciuchów naprawdę  bardzo nas ucieszył.

01.02.2003 - sobota  - Dzień przysięgi

Wracając drużyna ze śniadania spotykam zmarzniętego brata który wymęczył przepustkę w swojej jednostce i przyjechał na przysięgę. Nerwowe ruchy na kompani. Każdy poprawia mundur, pastuje buty. Jeszcze tylko szybko rzucam bratu przez okno aparat, wkońcu jakaś pamiątka z przysięgi musi być! Sama przysięga wypada idealnie. O 12.40 mam pociąg do Poznania, a tam o 15.50 przesiadka do Szczecina. W Poznaniu spotykam "kaprala" i ""ucho".

Tak oto przedstawiał się okres unitarny. Wyczerpujące lecz bardzo ciekawe zajęcia na pasie taktycznym, bardzo dużo meczącej musztry oraz ograniczenie wolności. Samo wyjście do sklepiku na biurze przepustek było swoista wyprawa pod nadzorem plutonowych. Lecz po powrocie z urlopów sytuacja ta uległa zmianie, tak jak cale nasze życie w WSO. Jak ognia starałem się uniknąć służby dyżurnego kompani (2 dyżurnych na służbę). I jakoś ta sztuka mi się udała choć pod koniec miesiąca istniało duże zagrożenie. Wówczas to zmuszony byłem zasymulować chorobę:). Ale co się odwlecze to nie uciecze.


 

Kantyna


 
w sieci od 02.12.03
 

     gg: 3075279

 

   e-mail

 



Opracowanie i treść © Wojciech Chałubiński

2003/2010